Działania integrujące nasze środowisko - ta część naszej pracy sprawia nam ogromna radość, bo pozwala oderwać się od codziennych trosk, zapomnieć o wypadających włosach, złym samopoczuciu w czasie chemioterapii czy radioterapii, o okaleczeniu. Są to przede wszystkim spotkania towarzyskie, m.in. z okazji "Opłatka", "Walentynek", "Święconego jajka", "Andrzejek", "Rocznicy powstania Stowarzyszenia", "Spartakiady". W czasie tych spotkań musimy się wygadać, przekroczyć dopuszczalne normy w objadaniu, posłuchać muzyki, "rzucić" kilkoma dowcipami i pośpiewać. Wysłuchać tych koleżanek, które aktualnie są w złej kondycji, zrobić wszystko, by ich myśli stały się pogodniejsze, by uwierzyły, że jutro być może zaświeci dla nich słońce. Najważniejszą rolę w integracji środowiska odgrywają turnusy rehabilitacyjne. Moje koleżanki pokochały wyjazdy do Gościmia, Radzymia, Wągrowca oraz nad morze do Pustkowa koło Pobierowa i najchętniej tam jadą. Do tej pory udało nam się, co roku zoorganizować taki turnus - oczywiście dzięki dofinansowaniu Starostwa Powiatowego (PCPR) w Zielonej Górze. Te dwa tygodnie w oderwaniu od domowych kątów, w których często w samotności przeżywało się swoją "Golgotę", pozwala na powolne wychodzenie z dołka, zauważanie piękna urody polnych kwiatów, porannego śpiewu ptaków. To piękno otaczającego świata, którego, na codzień nie zauważamy, cisza, beztroska o codzienny byt, pozwalają na refleksję i zmianę hierarhii ważności dużych i małych spraw. Codzienna gimnastyka, spacery, obecnośc osób życzliwych, podnoszą na duchu, podkreślają, że jesteśmy ważne, potrzebne, dowartościują nas.